Home   Archiwum   Czy istnieje brak komunikacji?

Czy istnieje brak komunikacji?

Prawie 2 tygodnie temu, w porze, o której kończę swój dzień pracy poza domem i zamieniam się w typową mamę odbierającą dziecko z przedszkola, zadzwonił niespodziewanie mój telefon. Była to dziennikarka trojmiasto.pl, która zaproponowała mi wypowiedź na temat, który poruszam w swojej pracy, potrzebną do jej artykułu dotyczącego warsztatów z komunikacji dla rodziców. Pomimo małego zaskoczenia tą propozycją, zgodziłam się i bardzo ucieszyłam na zupełnie nowe doświadczenie, jak również zainteresowanie moją działalnością. Moje dziecko natomiast, ciesząc się razem ze mną poznało tego popołudnia znaczenie słowa „sukces” (taki mały:).

Artykuł pojawił się następnego dnia na portalu trojmiasto.pl w serwisie Dziecko. Oprócz moich, ujęto jeszcze wypowiedzi kilku innych osób z branży, o których wcześniej słyszałam (zachęcam do przeczytania artykułu, poniżej podaję link). Wszystkie poruszamy ważny temat komunikacji z dzieckiem jak i z partnerem, temat prawidłowej komunikacji w rodzinie. Ze względu na to, że zagadnienie to jest godne uwagi i warto stale rozwiewać wątpliwości w danej kwestii proponuję bardziej obszerną wypowiedź w tym miejscu.

Czy brak komunikacji jest problemem wielu rodzin?

Zanim jednak zaczniemy rozmawiać o komunikacji warto jest ustalić pewną zasadniczą kwestię dotyczącą tego zagadnienia:

Nie istnieje coś takiego jak brak komunikacji. Możemy nie rozmawiać, ale zawsze coś komunikujemy. Jeśli nie słowem to mimiką twarzy, gestem, ruchem, postawą ciała, twórczością artystyczną itp. Zwróćmy uwagę, jak wymowne jest np. omijanie wzrokiem i nieodzywanie się do siebie małżonków w konflikcie. Nie muszą nic mówić, żeby sobie tak naprawdę dużo zakomunikować. Problem nie leży więc w braku komunikacji, ale w jej jakości. Nie zawsze bowiem umiemy rozmawiać na ważne dla nas tematy tak, aby osiągać zadowolenie z kontaktów z bliskimi. Czasem np. chęć do rozmowy jednej osoby i jej ciągłe mówienie o problemie, przy braku tej chęci u drugiej osoby jest równie krzywdzący, co nierozmawianie na dany temat. Jest to również błąd w komunikacji, który oczywiście można naprawić.

Nieprawidłowa komunikacja jest więc na pewno bardzo dużym problem w osiąganiu satysfakcji z życia rodzinnego, ale nie największym. Największym problemem jest według mnie po prostu brak podstawowych uczuć takich jak miłość, szacunek  czy zaangażowanie. Gdy je okazujemy i otrzymujemy, możemy wiele zmienić, gdyż zależy nam na bliskich. Staramy się wtedy naprawiać to, co sprawia nam wszystkim przykrość, np. nieprawidłową komunikację. Zawsze można ją poprawić, najlepiej zaczynając od… siebie. Poprzez własną empatię, wczucie się w drugą osobę i mówienie do niej tak, jak chcielibyśmy, aby do nas mówiono, zyskujemy dwie ważne rzeczy. Zaczynamy rozumieć i szanować drugą osobę, a ona… odwzajemnia się tym samym. Spróbujcie. Szacunek wobec uczuć drugiej osoby: męża, żony, dziecka (choćby malutkiego), kolegi z pracy, podwładnego, czy sprzedawczyni w sklepie jest tu podstawą i poprawia nasze codzienne życie.

Jak można się tego nauczyć?

Jeśli potrzebujemy wskazówek do uczenia się prawidłowej komunikacji, możemy poszukać odpowiedniej literatury w dobrej księgarni (np. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” autorstwa A. Faber i E. Mazlish) lub wybrać się na warsztaty. Jak to wygląda u mnie? Na każdych moich zajęciach (również tych z dziećmi) staram się zawsze dotrzeć do potrzeb uczestników. Jeśli rodzice na warsztatach potrzebują więcej słuchać, to dokładnie przedstawiam im, co uważam za godne uwagi. Jeśli po przekonaniu się do użycia nowo nabytej wiedzy chcą ćwiczyć, to ćwiczymy- rozmawiamy, uczymy się komunikacji, która nie rani, a pomaga się dogadać. Okazuje się, że naprawdę potrzebujemy najpierw coś przećwiczyć, żeby potem móc to dobrze stosować w prawdziwym życiu. Nie ćwicząc, w obliczu trudnych dla na sytuacji zastosujemy stare schematy postępowania, co później nieraz wywołuje w nas nieprzyjemne emocje. Wyrzuty sumienia, po tym jak np. nakrzyczymy na dziecko, gdy to domagało się uwagi, a my byliśmy zajęci to tylko jeden z wielu możliwych przykładów.

Na ostatnim spotkaniu z rodzicami dotyczącym prawidłowej komunikacji z dziećmi, w celach demonstracji złej i dobrej komunikacji weszłam w role osób, które były dla moich uczestników ważne. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, jak sposób, w jaki coś powiemy do bliskiej osoby może poprowadzić całą rozmowę, zmienić diametralnie nastrój rozmówcy, ulżyć bądź tylko rozzłościć. Niesamowite było dla mnie jak pewna kwestia komunikacyjna jednych rodziców została szybko rozwiązana za pomocą wzajemnego zrozumienia się obu stron. Niektóre spięcia naprawdę można szybko usunąć, widząc je w nowym świetle. Staram się  przy tym, aby atmosfera była dla uczestników przyjemna, nie obciążająca. Zdarza się, że wszyscy wybuchamy śmiechem, widząc swoje błędy i typowe schematy nieprawidłowej komunikacji, które robią z nas niezadowolonych ludzi.

Warsztaty z komunikacji są dobre dla rodziców dzieci w każdym wieku, choć oczywiście wiek dzieci uczestników kierunkuje kwestie poruszane na zajęciach. Nie mniej jednak, niektóre wskazówki i ćwiczenia są uniwersalne dla każdej grupy wiekowej i każdej relacji międzyludzkiej. Czy warto uczyć się takich rzeczy? Oczywiście! Ja stale się ich uczę i gdy tylko konsekwentnie je stosuję, widzę poprawę w swoich relacjach i codziennym życiu.

Obiecany link do artykułu na Trojmiasto.pl: Jak być dobrym rodzicem?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*